I choć trwało to łącznie ponad pół roku i remont przerósł dosyć konkretnie założony budżet – łazienka wygląda tak jak chciałam, udało się!

I muszę przyznać się szczerze – nie spodziewałam się, że będzie to trwało tak długo. Ostatnie wymarzone dodatki zakupiłam w marcu, natomiast chwilę, żeby zrobić wam piękne zdjęcia znalazłam dopiero w majówkę. Bardzo chciałam zrobić je w ciągu dnia, żeby pokazać jak wiele światła dają szklane drzwi – które polecam każdemu, kto ma problem z małą ciemną łazienką. Biel w środku i naturalne światło naprawdę potrafią zdziałać wiele.

Przejdźmy do zdjęć!

Ciężko było zrobić je tak, żeby było widać całą łazienkę. Na szczęście z pomocą przyszedł mi statyw i pilot do aparatu, więc większość z nich zrobiona została z góry i… z dużą dozą cierpliwości.

Na dobry początek kilka ogólnych ujęć 🙂

Jest biało-czarno-szaro. Jedynym kolorowym akcentem jest w zasadzie piękna zamia w betonowej doniczce, która dostała ode mnie imię Pan Zielony. Zdecydowanie dobrze się czuje w tej łazience – jak widać na zdjęciach – te jaśniejsze listki są młodziutkie.

Wanna i prysznic

Czyli mój mały kawałek SPA. Kiedy trzeba szybko – mam prysznic z wygodną deszczownicą i zasłonką imitującą luksfery, kiedy można dłużej – zapalam sobie świeczki i leżę w wannie tak długo, jak tylko mam ochotę. Na małej drucianej półce stoi wszystko co trzeba – i tak, docelowo wszystko będzie w czarno białych opakowaniach! Literki do naklejenia kupiłam w Tigerze.

Nad wanną zawisła też moja upolowana na jarmarku lampa z PRL – po małym liftingu lakierem w sprayu. Ów lakier też przydał się do stworzenia 3 podstawek na świeczki – które są zrobione z dokładnie tej samej mozaiki, którą mam na podłodze. Obudowa wanny została stworzona z jednej wielkiej płytki imitującej beton (i mogę ją w każdej chwili wyciągnąć, żeby łatwo się dostać do odpływu!).

Centralne światło to wielka lampa, również przemalowana po mojemu. W środku jest czarna, na zewnątrz – biała.

Umywalka i lustro

Moje lustro się świeci! I to jak! 😀

Na blacie staram się nie ustawiać zbyt dużo rzeczy. Wszystko, co używam na co dzień (szczoteczka, pasta, płyn do demakijażu itp.), schowane jest w szarym pudełku w kącie. Tuż nad nim dwie suszarki do ubrań z Ikei – przemalowane na biało. I wbrew pozorom, są całkiem pojemne. Pełna pralka prania zajmuje około półtorej.

Szafki są robione pod wymiar.

WC kącik

Na półeczkach nad WC stoją 2 pojemniki – na waciki i patyczki. Do tego mój wielki ceramiczny ampersand (&) doczekał się w końcu ładnego miejsca do ekspozycji. Na górnej półce lampka w kształcie strzałki z Sinsay, którą zapalam w nocy. Nad nimi szafka wisząca pod wymiar, w której schowane są ręczniki i dużo chemii.

I na koniec jeszcze jeden mini smaczek:

DIY – kosz na śmieci z opakowania po Malibu!

Przeszukałam chyba z milion sklepów, aukcji allegro… nigdzie nie znalazłam nic co by mi pasowało pod mój gust i jednocześnie zmieściło się gdziekolwiek w tej malutkiej łazience. Więc sobie zrobiłam. Przemalowałam tubę po pićku na biało, dokręciłam uchwycik w przykrywce i voila!

_

Jak tak sobie pomyślę jak to wszystko wyglądało wcześniej to aż się wierzyć nie chce jakie cuda można zdziałać. Teraz z to jest czas na chwilę odpoczynku i trzeba zacząć zbierać na resztę remontów 🙂

Pozdrawiam mruczaśnie!