Zaczęło się lato. Każdy szanujący się Polak bierze urlop, żeby zrobić długo wyczekiwany remont (nie będę wyjątkiem, ale plan został przesunięty u mnie na drugą połowę sierpnia). Zaczął się też sezon na piękne wystawy pod śmietnikiem, czyli prawdziwa uczta dla tych, którzy potrzebują mebla na szybko, w bylejakim stanie, ale spełniającego swoje zadanie. Zapraszam więc na mały cykl wpisów o moich własnych śmietnikowych zdobyczach.

Nie zrozumcie mnie źle, to nie jest tak, że nie stać mnie na jedną nową szafkę czy łóżko z Ikei. Nie widzę po prostu sensu kupowania ich na tę chwilę, kiedy wiem, że w ciągu najbliższych 2 lat całość mieszkania zostanie wymieniona. Dlatego do czasu wielkiego remontu, poszukuję rozwiązań po taniości i jeśli coś można wziąć za darmo, to to robię.

Swoją drogą, znam też kilka osób, które regularnie polują na śmietnikach na różne meblowe okazje i to, co czasem udaje się tam znaleźć, to jest wprost niesamowite. Wystarczy czasem jedynie chwila na wyczyszczenie czy odnowienie takiej zdobyczy, i można mieć dla siebie (lub dla kogoś w prezencie) coś zupełnie unikatowego.

Ja natomiast nie myślę zbytnio o estetyce (poza odświeżeniem mebla na biało), a skupiam się na funkcjonalności danego rozwiązania na tę chwilę – czyli takie polskie „od biedy może być”. Podejście do tego tematu mam czysto praktyczne.

1. Dodatkowa półka w kuchni

Minusów obecnej kuchni mam wiele. Z listy mogę już jednak wykreślić małą ilość miejsca na blacieciągłe kręcenie się przy zmywaniu naczyń.

Między zlewem a wysoką szafą miałam kawałek miejsca, w który idealnie wpasowałaby się moja suszarka do naczyń. Nie miałam jednak odpowiedniego kawałka półki, który by się zmieścił w tej małej wnęce. Przez ostatni natłok pracy, wycieczka do sklepu budowlanego z prośbą o przycięcie kawałka deski, też nie wchodziła w rachubę. Na szczęście któregoś wieczoru wracając z pracy wypatrzyłam pod śmietnikiem porzucone kawałki płyty wiórowej w niemal idealnym formacie.

Płytę przycięłam odrobinę nożykiem, pomalowałam na biało i przymocowałam we wnęce na gwoździe i klej montażowy. I voila!

20160619_140633

Dwa problemy rozwiązane. Mam tylko nadzieję, że półka wytrzyma do czasu remontu kuchni.

2. Więcej miejsca na buty

Butów mam dużo. Tak dużo, że aż zwykle nie wiem które nałożyć. Miejsca na buty mam mało. Więc gdy idąc do sklepu kątem oka wypatrzyłam jedną szafkę, którą można było wykorzystać jako dodatkowe miejsce na przechowywanie obuwia, nie zastanawiałam się zbyt długo.

Najpierw wyszorowałam ją porządnie w wannie (zero litości dla wanny, lada moment przecież będzie nowa!), a następnie pomalowałam na biało. W pracach bardzo pomocna była moja kitła.

20160619_140826

Taki piękny bałagan!

I kolejny problem rozwiązany. Na pewno będę jednak musiała pamiętać o dużej ilości miejsca na buty, kiedy będę wybierać za jakiś czas szafę na korytarz.

3. Skrzynka na balkon

Kolejnym znaleziskiem była wykonana z drewna i płyty pilśniowej skrzynka na balkon. Ją również wyszorowałam i odmalowałam na biało farbą do zewnątrz. Wygląda całkiem nieźle – i co najważniejsze, mogę schować do niej ziemię do kwiatów i inne ogrodnicze szpargały. Planuję też uszyć na nią poduszkę, żeby stworzyć na balkonie swój mały, relaksacyjny zakątek na letnie wieczory.

 

Tyle na tę chwilę, ale na pewno będzie jeszcze więcej. W końcu sezon remontowy trwa dopóki jest ciepło 🙂