JEST ZGODA!

Proszę państwa, dzisiaj mam wiadomość wesolutką! Otóż w końcu, po pół roku od wysłania pisma do spółdzielni, dostałam zgodę na przebudowę mieszkania, a dokładniej na wyburzenie ścianki między kuchnią a pokojem, przeniesienie drzwi oraz wymianę okien i grzejników! I choć wiąże się z tym też sporo wytycznych ze strony spółdzielni, to w końcu można zacząć działać dalej!

Czytaj dalej →

Przygody z piecykiem

Do mieszkania wprowadziłam się od razu. Na stanie były meble kuchenne, lodówka, kuchenka, w łazience pralka Prefect (dizajn z PRL-u), telewizor Neptun (jeden z pierwszych kolorowych od Unitry), stół, stolik kawowy, 6 krzeseł, fotel, kanapa „finka” i mała komoda. Ze swoich mebli miałam biurko, kontenerek, krzesło biurowe, stolik Lack z Ikei, wysokie krzesło ukochane przez kota i 2 szafy. No i trzeba było zacząć jakoś w tym miejscu żyć.

Czytaj dalej →

Jak to się wszystko zaczęło, czyli o ważnych życiowych momentach mieszkaniowych.

Czy znasz to uczucie, kiedy po kilku latach mieszkania ze znajomymi „po studencku” na rożnych stancjach, w którymś momencie mówisz sobie, że już dość? A to w kółko ktoś robi imprezę, kiedy chcesz się wyspać, a to w godzinę doprowadza świeżo wysprzątaną kuchnię do stanu biebrzańskiego bagna, a to podkrada pastę do zębów i twierdzi, że wcale nie, bo podobno trzyma swoją u siebie w pokoju?

Czytaj dalej →