Jak to z każdym remontem bywa, pojawiają się różnorakie niespodzianki. Mówi się, że trzeba dodać zawsze 30% do budżetu na takie rzeczy. Coś w tym jest.

Pierwsza niespodzianka

Wymarzyłam sobie bezprogowe mieszkanie. Ot tak, bo pamiętam (a najbardziej pamiętają moje palce u stóp) każde uderzenie w taki nikomu nie potrzebny próg. Wiadomo, kiedyś się nie dało inaczej.

A gdzie tu niespodzianka? Przecież się da!

Tak, ale…

Po wyburzeniu ściany okazało się, że poziom podłogi w kuchni jest inny od poziomu parkietu w salonie… i jeszcze inny niż poziom kafelek w łazience… i poziom podłogi w korytarzu. Generalnie… nie było poziomu nigdzie.

Momentami między kuchnią a salonem był uskok w wysokości ponad 3 cm. Trzeba było jakoś to wyrównać. Przynajmniej optycznie. I do tego zadania potrzebna była dodatkowa ekipa.

TADA! Koszty rosną.

A no i wymarzył mi się beton. Także ten.
#wszystkokosztuje

Niespodzianka druga

„Pani! Jak to je*ło!”

Jak to bywa w starych blokach, tynki i inne elementy konstrukcji często robione były po taniości, z dużą ilością żwiru i piachu.

I tak oto podczas drążenia bruzd na kable w suficie – NAGLE – spadł wielki plaster PRL-owskiego tynku. Jakieś 40 x 150 cm dziury na jeden przewód.

Cała elektryka nowa. I wszystko wg mojego planu. Poszło trochę pod górkę, ale wyszło. I to jest chyba najważniejsze.

Niespodzianka trzecia

Pamiętacie moją dziwaczną wnękę w kuchni? Okazało się, że w kuchni nie ma praktycznie żadnego prostego kąta.

Ostatecznie mój pan remontujący musiał zbudować kawałek ścianki z kartongipsu i nieźle się nagimnastykować z klejami i gładziami, że wyrównać wnękę do odpowiedniej szerokości i głębokości.

Mam nadzieję, że nie zraził się do mnie, bo strasznie go o to męczyłam. W mieszkaniu o tak małym metrażu jak moje liczy się każdy milimetr. Po dodaniu ścianki znikło mi około 10cm. Teraz po czasie widzę, że to było bardzo dużo.

Ale się udało wyrównać i wyprostować kąty. I wnęka miała wymiar na mikrofalę! It’s something!

A tak ogólnie – jak po czasie patrzę na te zdjęcia, to aż mnie skręca. Było ze mną wtedy tak źle (zdrowotnie), że jestem pod wrażeniem ile byłam wstanie pokierować i ustalić z wykonawcami. Może to było dlatego, że dokładną wizję czego chcę miałam już dłuuuuugo wcześniej?

Nie wiem.